Reaktywacja i rewitalizacja upadłych terenów poprzemysłowych

sawmill-1110288_1280Tereny poprzemysłowe w wielu miejscowościach w Polsce wymierają swoją śmiercią naturalną, o ile w tym przypadku można tak mówić. Wiele gałęzi przemysłu nie wytrzymuje nowoczesnych praw rynkowych i gospodarki, którą znamy w obecnym wydaniu. Wiele miejsc pracy zniknęło z powierzchni ziemi a tereny, na których kiedyś były wielkie fabryki czy ogromne kopalnie dzisiaj leżą odłogiem. Bardzo ważne jest to, żeby te tereny zagospodarować, żeby znaleźć rozwiązanie takie, które umożliwi Nam ludziom korzystanie z tych wszystkich dóbr, nawet wówczas kiedy nie generują one już finansowych zysków i przychodów dla wielu setek ludzi, mieszkańców miast, na których te tereny są położone.
Plany zagospodarowania terenów poprzemysłowych to oczywistość, nad którą pracują niezmiennie od lat całe pokolenia urzędników, architektów i miejskich dyktatorów władzy. W niektórych miejscach na polskiej mapie udało się wprowadzić takie rozwiązania, które sprzyjają dzisiaj rozwojowi miast i miasteczek od tych miejsc bezpośrednio zależnych. Przykładem rewitalizacji terenów po przemyśle jest oczywiście Bełchatów, w którym widać gołym okiem rozwój i piękny krajobraz powstały właśnie w wyniku zagospodarowania takich niepotrzebnych już dla przemysłu terenów.
Takich miejsc w Polsce jest bardzo dużo. Zakłady, które poupadały, zostawiły po sobie wiele upadłych i źle wyglądających miejsc, z którymi jeśli się czegoś nie zrobi, to popadną w niechęć i kompletną izolację od strony społeczeństwa. Już nawet nie chodzi o to, żeby te tereny reaktywować biznesowo, chociaż trzeba mieć na uwadze to, że każdy taki teren poprzemysłowy to doskonała lokalizacja dla nowoczesnego biznesu ze względu na znajomość lokalizacji przez okolicznych mieszkańców.
Nikt nie może zająć się tematem rewitalizacji terenów poprzemysłowych oprócz oczywiście odpowiednich władz miejskich. Bądźmy zatem szczerzy, że takie rzeczy dzieją się jedynie wówczas, kiedy przychodzi czas wyborów i nowe władze za chwile mają zostać powołane do służby mieszkańcom. Wtedy zaczynają się obietnice wyborcze i miliony pomysłów na to, jak można takie nieużytki wykorzystać, na przykład z pożytkiem dla dzieci. Chociaż nie wiem, czy ktokolwiek chciałby, żeby jego dzieci bawiły się na przykład w miejscu, gdzie jeszcze nie dawno zalegały tony azbestu albo rakotwórczych substancji niewiadomego pochodzenia.
Terenów, na których niedawno rozkwitał jeszcze przemysł, a dzisiaj świeci kompletna pustka, jest masa w całej Polsce. Począwszy od Śląska a na Pomorzu Zachodnim kończąc, można na mapie w Internecie znaleźć tysiące miejsc, które można by jakoś zagospodarować. Ale to gospodarowanie bardzo często wiąże się z ogromnymi inwestycjami, na które bądź co bądź pieniędzy jest w budżecie brak. W związku z tym czasem nawet to lepiej, że zalegające hałdy psują wizerunek wielu miast i miasteczek. Być może kiedyś znajdzie się jakiś prywatny inwestor, który wykorzysta potencjał miejsc, na których jakby nie patrzeć, kiedyś toczyła się lokalna gospodarka i lokalny przemysł. Łezka w oku może się zakręcić, kiedy wspominamy starsze czasy z minionej epoki politycznej, gdzie wszystko miało istotną rolę w polskim społeczeństwie.


Napisz komentarz